Test: Renault Master brygadowy z paką, skrzynią i żurawiem. Brakuje tylko prysznica, sauny i toalety

Specjalistyczne narzędzie, jakim jest ten samochód, nie musi od razu oznaczać braku wszechstronności. W tym przypadku jest wręcz przeciwnie. Testowy Renault Master jest tak wszechstronny, że brakuje mu chyba tylko prysznica i toalety.

To chyba najbardziej wszechstronny pojazd użytkowy, z jakim miałem do czynienia. Można zabrać brygadę, narzędzia schować do skrzyni, a ładunek podnieść dźwigiem.

To chyba najbardziej wszechstronny pojazd użytkowy, z jakim miałem do czynienia. Można zabrać brygadę, narzędzia schować do skrzyni, a ładunek podnieść dźwigiem. (fot. Marcin Łobodziński)

Renault Master skrzyniowy brygadówka — opinia, test

Wydawać by się mogło, że takie wyposażenie auta to przesada. Swoją drogą, kiedy zadzwoniłem do firmy, której nazwa widnieje na tabliczce żurawia z pytaniem o jego cenę (szacowana na ok. 5–7 tys. zł), okazało się, że było to jednostkowe zamówienie wykonane przez jeszcze inną firmę wyłącznie dla Renault Polska tylko dla samochodu testowego. Czy to oznacza, że w tym miejscu przesadzono?

Wbrew pozorom nie. Zacznę od tego, że taki brygadowy master to wcale nie jest rzadko spotykane auto. Wprost przeciwnie. Nadwozie ze skrzynią i podwójną kabiną widziałem wielokrotnie tylko podczas tygodnia testu tego samochodu. Wiadomo, że zauważasz częściej to, czym jeździsz, ale sam fakt, że widziałem taki samochód przynajmniej kilkanaście razy, już o czymś świadczy. To popularna konfiguracja w firmach budowlanych, ale też i instytucjach państwowych (np. przy obsłudze dróg).

Renault Master z kabiną brygadową jest często kupowany i użytkowanym, choć nie w takiej konfiguracji jak testowy.

Korzystając z takich "spotkań" dwukrotnie podjechałem do ekipy używającej podobnego mastera, ale bez skrzyni za kabiną i żurawia. Po krótkiej rozmowie i prezentacji, oba rozwiązania znalazły ich uznanie, choć marna jakość wykonania żurawia w oczach każdego była do poprawy.

Myślę, że wyposażenie pojazdu tego typu w żurawia to w wielu branżach wcale nie jest głupi pomysł. I tak tego typu samochody służą głównie do transportu ładunków o niedużych gabarytach albo zbierania z dróg przedmiotów, których być na nich nie powinno. A łatwiej je podnieść żurawiem, niż ręcznie.

Słów kilka na temat żurawia

Żuraw ma do 300 kg udźwigu i można nim załadować nieduże przedmioty

Tak jak wspomniałem, jakość jego wykonania jest fatalna. Pomijając ocenę malowania, to spoiny wyglądają wręcz tragicznie, a tłumaczenie, że "spoiny mają być wytrzymałe a nie ładne" zostawcie sobie proszę na czas narzekania na swoich majstrów po godzinach pracy. Dla spawacza wykonanie takich spoin jest trudniejsze niż równie wytrzymałych, a estetycznych, bez tych okropnych podpaleń.

Zobacz również: Test: Renault Arkana - atak na premium

Przez chwilę nawet ten żuraw działał, ale tylko przez chwilę. Z drewna, które widzicie na pace udało się nim załadować kilka kawałków. Silnik wyciągarki się zawieszał, czasami pomagało mu stuknięcie, ale po kilku minutach poddał się całkowicie.

Ogólnie sama idea jest świetna. Narzędzie bardzo proste, zajmujące na skrzyni ładunkowej niewiele przestrzeni i obsługuje się je intuicyjnie. Co prawda poza zwijaniem i rozwijaniem liny wszystko wykonuje się ręcznie, ale przy odrobinie wprawy łatwo.

Jedynie zmiana długości ramienia jest problematyczna, bo trzeba trafić bolcem zabezpieczającym w odpowiedni otwór, a to wymaga dobrego wycelowania dość ciężkim elementem.

Podam jeszcze kilka parametrów tego urządzenia. Maksymalna wysokość podnoszenia od podłoża to 205 cm, a od podłogi skrzyni 110 cm. To na najkrótszym ramieniu ustawionym równolegle do podłoża.

Przy ustawieniu na 30 stopni jest to od 234/140 cm na najkrótszym i 252/160 cm na najdłuższym ramieniu. Kąt 45 st. daje odpowiednio 261/169 cm oraz 294/202 cm. Oczywiście trzeba pamiętać, że od długości ramienia zależne jest też dopuszczalne obciążenie. Jest to odpowiednio od 100 do 300 kg. Sam żuraw waży 53 kg.

Poniżej znajduje się wideo pokazujące samochód i żurawia. Popełniłem w jednym miejscu błąd nie włączając sprzęgła wyciągarki, ale nie zmienia to faktu, że silnik w dniu nagrywania już i tak nie działał.

Przejdźmy do skrzyni

Skrzynia ładunkowa testowego auta jest dla odmiany wykonana solidnie. Zbudowała ją firma Moto Wektor, która się w tym specjalizuje — w przeciwieństwie do zamówionego i zamontowanego przez nią żurawia.

Skrzynia ładunkowa

Skrzynia ma 301 cm długości, 220 cm szerokości i 40 cm wysokości. Piszę tu o realnych wymiarach wewnętrznych. Każda z burt jest otwierana, na tylnej znajduje się stopień do wchodzenia. Podczas jazdy należy pamiętać o bardzo długim tyle pojazdu (za tylną osią), który mocno zachodzi.

Pomiędzy skrzynią ładunkową, a kabiną jest jeszcze jedna skrzynia — narzędziowa. Bardzo przydatna dla ekip, które zabierają ze sobą różnego rodzaju narzędzia, ale nie chcą ich wozić na otwartej pace i zostawiać bez żadnego zabezpieczenia. Narzędziówka jest zamykana na klucz, więc daje jakieś poczucie bezpieczeństwa.

W środku jest podzielona pionowo. Ma wewnątrz 213 cm długości i 60 cm szerokości. Górna część ma 92 cm wysokości, a dolna 48 cm. Aby skrzynię narzędziową przed ewentualnym uszkodzeniem przy hamowaniu i zgnieceniem przez przewożony z tyłu ładunek, zastosowano stalowe poprzeczki.

Kabina z 7 miejscami

I to pełnowartościowymi. Jeśli któryś z pasażerów nie jest ponadprzeciętnie szeroki, to na tylnej kanapie o szerokości 175 cm naprawdę zmieści się 4-osobowa ekipa. Z przodu są jeszcze dwa dodatkowe miejsca dla pasażerów i oczywiście jedno dla kierowcy. Ciekawostką jest jedynie fakt, że z tyłu nie każdy ma pasy 3-punktowe. Osoby siedzące w środku mają tylko biodrowe.

Czteroosobowa kanapa z tyłu, ale tylko dwa pasy są trzypunktowe

Z przodu jest tak, jak w każdym innym masterze. Model ten był opisywany przeze mnie i pozostałych redaktorów Autokultu wielokrotnie, więc nie będę kopiował tego, co można przeczytać w innych miejscach. Ogólnie jest bardzo dobrze.

Wspomnę tylko, że po raz kolejny byłem pod wrażeniem mocy silnika tego auta. Diesel 2,3 litra generujący 163 KM to jest wszystko, czego tu trzeba pod maską. Manualna skrzynia jest dostrojona perfekcyjnie — ma dłuższe przełożenia, bo mamy do czynienia z napędem przednim. Więc nie tylko przyspieszenie jest imponujące, ale również elastyczność.

Doskonale znany kokpit Mastera po liftingu

Nawet z widocznym na zdjęciach obciążeniem (prawie 900 kg) nie ma problemu z mocą. Samochód zbiera się doskonale. W całym teście zużył 11 l paliwa na 100 km, ale był eksploatowany w trudnych warunkach, dwukrotnie z dużym obciążeniem, sporo jeździł drogami szybkiego ruchu oraz… gruntowymi. Na gruntówkach pomaga system kontroli trakcji przełączany w tryb terenowy i ku mojemu zaskoczeniu, master sprawnie jeździł nawet w błocie.

Ogólnie prowadzi się go bardzo dobrze — to jeden z najlepszych modeli na rynku pod tym względem. Irytujący pozostaje asystent pasa ruchu, ale prowadzenie, poziom bezpieczeństwa czy komfortu są w porządku. Nie przeszkadza zabudowa. Nic nie hałasuje nadmiernie, choć przy dużych prędkościach wyraźnie czuć opór napierającego powietrza.

Marcin Łobodziński

Moja opinia:

Auto jest tak wszechstronne w tej konfiguracji głównie dlatego, by pokazać w jednym pojeździe wiele dostępnych rozwiązań. Do tych rzadziej spotykanych należą skrzynia narzędziowa i żuraw, ale nawet w takiej specyfikacji auto ma sens, jest przydatne i potrafi sprawdzić się w najróżniejszych warunkach. Jedynie ten żuraw… bardzo mocno do poprawy.

Renault Master skrzyniowy — dane techniczne

Renault Master skrzyniowy

Silnik i napęd:

Objętość skokowa: 2,3 l  
Moc maksymalna: 163 KM  
Moment maksymalny: 380 Nm  
Skrzynia biegów: 6-biegowa, manualna  
Pojemności i masy
Masa własna: 2545 kg  
Ładowność: 955 kg  
Wymiary skrzyni ładunkowej 301 x 220 x 40 cm  
Osiągi:
  Katalogowo: Pomiar własny:
Zużycie paliwa (mieszane): --- 10 l/100 km
Cena:
Podwozie z kabiną od 116 550 zł plus dodatki na indywidualne zamówienie  

Zobacz inne testy Renault Mastera:

Test: Renault Master wywrotka — nie boi się ciężkiej pracy

Kiedy potrzebujesz auta do pracy, a jednocześnie przewożenia większych przedmiotów niż paleta, to musi być już pojazd dostawczy. Choćby taki jak…

Renault Master 4×4 z napędem Oberaigner: twarda sztuka do pracy

Kiedy samochód użytkowy musi dotrzeć w mniej dostępne miejsca, podwójne koła typu bliźniak nie zawsze wystarczą. Renault wspólnie z firmą…

Kamper Renault Master Ebacamp — jedna wada, brak zalet

Średnie i małe kampery kierowane są głównie do osób młodych, które chcą aktywnie spędzać wolny czas, skupiając się na podróżowaniu, a nie…

Renault Master 4×4 — dostawczak na bezdroża

Zdarza się, że samochód użytkowy musi czasem zjechać z drogi asfaltowej. Dzięki firmie Oberaigner Renault Master może pochwalić się bardzo sprawnie…

Test: Renault Master Z.E. — dostawcze elektryczne auto miejskie w cenie dwóch

Elektryczne samochody użytkowe to przyszłość nie tak odległa jak może się wydawać. Zwłaszcza w miastach, w których pojawi się zakaz wjazdu dla…

Test wideo: Renault Master laweta — zobacz, ile można oszczędzić!

Czy zakup własnej lawety, na przykład takiej zbudowanej na renault masterze, może być opłacalny?

Obserwuj nas na Google News:

Podziel się:

Przeczytaj także:

Ten artykuł nie ma jeszcze komentarzy

Pokaż wszystkie komentarze

Także w kategorii Testy samochodów:

Test Mitsubishi Eclipse Crossa: manual to sposób na zmniejszenie zużycia paliwa o 1,5 l/100 km BMW 320d Luxury (F30) – klasa średnia, idealna [test autokult.pl] Testy autokult.pl w roku 2012 - przeżyjmy to jeszcze raz Audi e-tron: to nie jest po prostu elektryczne Audi. Tu trzeba spojrzeć szerzej Test: Alfa Romeo Stelvio Veloce - uwielbiam, tylko nie z dieslem Ford Mustang Convertible 2.3 EcoBoost - 50 lat czekania Audi A3 8Y - lifting czy nowa generacja? Jeep Wrangler Rubicon 2,8 CRD - jestem legendą [test autokult.pl] Test: Mercedes-Benz GLE Coupe – jego zadanie to łechtanie twojego ego Ford Fiesta 1,0 EcoBoost 100 KM Titanium [test] Test: Škoda Superb Scout - kiedy kombi to za mało, a SUV to już za dużo Test: Hyundai Kona Hybrid – hybryda dla osób, które nie chcą się wyróżniać

Popularne w tym tygodniu:

Pierwsza jazda: Porsche 718 Cayman GT4 RS - zaciera granicę między fascynacją a szaleństwem Test: BMW 545e to rzędowa szóstka pod przykrywką. Tak plug-iny mogą uratować duże silniki Test Audi e-tron S Sportback: 500 niemych koni Test: BMW iX3 LCI pokazało mi, jak dużo może się zmienić. Niekoniecznie w aucie Test wideo: Ferrari 296 GTB to odwrotność tego, co wiedziałem o hybrydach. 830 KM i tylny napęd Test: Lexus ES300h F Sport Edition - sportowy z nazwy, relaksujący na co dzień Offroad Marcina: Suzuki Vitara Hybrid 4WD - czy dorównuje swojemu dziadkowi? Test: Lexus NX450h+ to pierwsza próba w hybrydach plug-in. Wyjątkowo udana Test: Nissan Townstar Tekna - pojawił się w odpowiednim miejscu w odpowiednim czasie Offroad Marcina: Suzuki Ignis 4WD w terenie zaskoczyło mnie jak żadne inne auto Pierwsza jazda: Fiat 500X i Tipo Hybrid – krok naprzód, który odczujesz niekoniecznie podczas jazdy Test: Renault Megane E-Tech na trasie, czyli jak naprawdę podróżuje się elektrykiem