Test: Volkswagen Transporter T6.1 2.0 TDI 150 KM - lekkość i prostota

Przesiadka z osobowego Multivana do typowej furgonetki, jaką jest jego roboczy brat Transporter, już po kilku kilometrach uświadomiła mi, jak cenię sobie dwie rzeczy: lekkość i prostotę. Volkswagen Transporter T6.1 jeździ jak dobrze zaprojektowane auto osobowe, którym aż miło pośmigać. Znalazłem jednak kilka irytujących wad i to w najbardziej istotnych obszarach.

VW Transporter T6.1

VW Transporter T6.1 (fot. Marcin Łobodziński)

Furgonetka musi być możliwie najlżejsza, by przy określonej dopuszczalnej masie całkowitej – w tym przypadku tylko 2800 kg – ładowność była jak największa. W opisywanym samochodzie jest to skromne 876 kg. Lekkość tę czuć podczas prowadzenia Transportera T6.1, szczególnie po przesiadce z opasłego Multivana. Lekkosć to mało, czułem wręcz ulgę. Pomimo mocy niższej o 50 KM i 6-biegowej skrzyni ręcznej, Transporter subiektywnie szybciej reaguje na dodanie gazu, rozpędza się, jakby ważył najwyżej tonę.

VW Transporter T6.1

150-konny diesel 2.0 TDI generuje aż 340 Nm w przedziale 1500–3000 obr./min, co w takim pojeździe jest nawet nadmiarem. Niemal pełny zakres obrotów jest do wykorzystania, a o redukcji biegu czasami po prostu zapominałem. Blaszak bez żadnych wibracji zbiera się z poziomu 1200 orb./min jak osobówka, oczywiście bez ładunku. I to wcale nie dlatego, że ma jakoś szczególnie krótkie przełożenia.

Na 6. biegu przy prędkościach 90 i 140 km/h obrotomierz wskazuje odpowiednio 1500 i 2400 obr./min. To też sprawia, że w trasie jest całkiem cicho. Zresztą zrobiliśmy sobie z synem małą wyprawę tym autem i bez problemu, w odpowiednim komforcie, przejechaliśmy 400 km drogami krajowymi.

VW Transporter T6.1

Transporter na pewno przekonuje spalaniem. Na krajówkach potrzebuje od 5,1 l/100 km przy kulturalnej, ekonomicznej jeździe do 7,8 l/100 km przy podróży dynamicznej. Na autostradzie wystarczy mu 8,8 l/100 km, jeśli tempo utrzymuje się na poziomie 140 km/h. W mieście, gdzie takie auto zwykle przebywa, na pusto spalił 8,3 l/100 km, natomiast z 800-kilogramowym ładunkiem 10,2 l/100 km.

Na wielki plus zasługuje zawieszenie o niebywałej sprężystości. Cokolwiek zrobiono z tylną osią, zasługuje na jakąś nagrodę. Tendencja do podskakiwania na pusto praktycznie nie występuje. Komfort resorowania i dynamikę prowadzenia połączono w skuteczny sposób. Transporter jest stabilny praktycznie w każdych warunkach.

Volkswagen Transporter 6.1 — punkt widzenia zależy od punktu mierzenia

W Polsce dostawczaki średniej wielkości nie mają łatwego życia, bo klienci, którzy wożą niewiele towaru decydują się na model Caddy, a Ci, co…

Prostota

Skoro omówiłem temat lekkości, to teraz przejdźmy do prostoty. Już z zewnątrz widać, że auto testowe jest w specyfikacji niemal bazowej. Świadczą o tym czarne zderzaki czy lusterka, stalowe felgi i oświetlenie halogenowe. Tylko światła do jazdy dziennej są diodowe, zresztą wyglądają bardzo ładnie. Samochód prezentuje się jak auto użytkowe i niczego nie udaje. Również wewnątrz.

VW Transporter T6.1

Kabinę wykonano z twardych tworzyw, które mają się nie brudzić. Kierownica nie jest skórzana, nawet nie jest wielofunkcyjna. Jest za to miękka i z racji grubości oraz średnicy wieńca przyjemna do trzymania. Drążek zmiany biegów też jest w pełni plastikowy, ale umieszczony w bardzo dobrym miejscu — i do tego świetnie pracujący. Prostotą aż bije od radioodtwarzacza. Zresztą testując samochody coraz rzadziej mamy do czynienia z czymś bez kolorowego ekranu, tak jak z klasycznymi wskaźnikami czy monochromatycznym wyświetlaczem komputera pokładowego. To wszystko zniknęło już w Multivanie.

Zobacz również: Volkswagen Golf Alltrack - test napędu na cztery koła

Fotel kierowcy jest wygodny, choć nie jakoś specjalnie wyprofilowany, a pozycja za kierownicą bardzo dobra. Nie tak, jak w większym Crafterze. Zakres regulacji jest w sam raz, ale nie idealny. Na prawy łokieć kierowcy odpowiedzią jest regulowany podłokietnik. Lewego nie ma, a szkoda. Niestety rozczarowanie przyszło wraz z oceną funkcjonalności kabiny.

Test Volkswagena Craftera: najwygodniejszy samochód dostawczy pochodzi z Polski

Nie miałem wcześniej do czynienia z Volkswagenem Crafterem i nawet nie sądziłem, że auto dostawcze może być aż tak wygodne. Gdybym miał pracować…

Taki banał jak smartfon podłączony przewodem do gniazda USB (w Transporterze jest tradycyjne) nie ma dobrego miejsca po prawej stronie od kierowcy. Zwykle jeździł ze mną położony na stoliku utworzonym ze środkowego miejsca ściśnięty gumką. Choćby zerkanie na nawigację to już było za dużo.

VW Transporter T6.1

Jest miejsce dla niego po lewej stronie, przy kierownicy, ale wówczas przewód do ładowania trzeba ciągnąć po kolumnie kierownicy. Zresztą z jednego i drugiego miejsca przy ostrym skręcie wypadał. Dlatego ostatecznie najlepszym miejscem były dwa wytłoczone otwory na kubki we wspomnianym oparciu siedzenia. Bo z tego na desce rozdzielczej za mocno wystaje.

Same uchwyty na napoje to kolejny minus. Te na kokpicie są oczywiście bezużyteczne, chyba, że na espresso. Ten przy drążku zmiany biegów jest w miarę dobry, jeśli chce wam się sięgać tak daleko. Ale to jeden. Dwa są we wspomnianym miejscu w oparciu siedzeń środkowego, ale już wiemy, że tam się kładzie telefon.

VW Transporter T6.1

Niby to takie marudzenie na temat drobiazgów, ale kabina dostawczaka to miejsce pracy i też miejsce na wiele drobiazgów czy dokumentów. Ostatecznie przy braku zamykanych schowków w górnej części kokpitu, nie ma co z nimi zrobić. Część można wrzucić do schowka przed pasażerem, ale już widzę typową kabinę Transportera – jeden wielki bałagan na kanapie, z której ciągle coś spada.

A propos kanapy, to wygląda ona na dwuosobową, w praktyce taka jest, ale to na krótką metę. Dwie osoby posadzone obok kierowcy w dłuższej podróży się zmęczą.

Teraz praca

Niestety walory użytkowe opisywanego modelu też mnie trochę rozczarowały. Choć auto jest długie, mierzy 5,3 m, a przestrzeń ładunkowa 276 cm (użytecznie), to niestety szerokość podłogi wynosi tylko 124 cm pomiędzy nadkolami. A to oznacza, że normalnie przewieziecie płyty gipsowe, bo mają 120 cm, natomiast typową OSB już nie, bo zabraknie 1,5 cm. Owszem, zmieści się, ale nad nadkolami lub pionowo.

Druga rzecz to podłoga. Owszem, każdy producent oferuje jakieś rodzaje podłogi, Volkswagen także, jednak sprzedaż Transportera z gołą blachą jest trochę jak sprzedaż osobówki bez kierownicy. I tak musisz to mieć. Więcej sensu miałaby standardowa podłoga z czegokolwiek, z bezpłatną opcją zamówienia auta bez niej. Wystarczy cięższy ładunek na palecie, by porysować lakier, a przyklejony pod paletą kamyk zaczyna wrzynać się w blachę, jeśli paleta zostanie przesunięta.

Dobre są drzwi tylne, uchylane pod kątem 180 st., łatwo przesuwają się drzwi boczne. Wymiary przestrzeni ładunkowej oraz otworów drzwiowych podaję w tabeli na końcu artykułu. Oświetlenie bardzo ładnym, białym światłem rozświetla przestrzeń ładunkową o katalogowej pojemności 6,7 m³.

VW Transporter T6.1

Pod obciążeniem silnik 2.0 TDI nie traci werwy i przyspiesza nadal bardzo dobrze. Auto prowadzi się pewnie i stabilnie, nawet kiedy tylne koła mocno zbliżają się do krawędzi błotników. Zdarza się niestety, że na większych wybojach z ładunkiem ok. 800 kg zawieszenie tylne dobijało do ograniczników, więc duże przeciążenie może nie wchodzić w rachubę.

Panie, ile?

Auto testowałem w czasie, kiedy trwało wykańczanie mojego domu, więc nie tylko mogłem w praktyce sprawdzić jego walory użytkowe, lecz także porozmawiać z kilkoma zainteresowanymi. Bo zainteresowanie testowa furgonetka budziła ogromne. Tylko po odpowiedzi na pytanie o cenę, każdy wypowiadał doskonale znane: "panie, ile?!"

Auto, które widzicie na zdjęciach bez wyposażenia dodatkowego kosztuje 108 500 zł netto. Dla porównania Renault Trafic ze 145-konnym silnikiem w podobnych rozmiarach to koszt 96 700 zł netto. Toyota Proace kosztuje w zbliżonej specyfikacji 106 900 zł netto. Więc owszem, Transporter jest drogi i legenda modelu niekoniecznie każdego przekona.

Marcin Łobodziński

Moja opinia:

Przyznaję, że miło jeździ się Transporterem ze 150-konnym dieslem, nawet kiedy załatwia się prywatne sprawy i chętniej wsiadałem za jego kierownicę niż niejednego auta osobowego. Niestety to jak jeździ auto dostawcze jest kwestią drugorzędną. Istotne jest najwyżej zużycie paliwa, ale walory użytkowe, funkcjonalność i cena są kluczowe. No i niestety w tych obszarach Transporter asem nie jest. Choć jako model jest legendą.

Ogólna ocena6z 10

Plusy:

  • Dynamiczny i ekonomiczny silnik
  • Wzorowe prowadzenie
  • Wysoki komfort podróżowania

Minusy:

  • Za mała szerokość przestrzeni ładunkowej pomiędzy nadkolami
  • Brak zabezpieczenia podłogi
  • Kompletnie źle rozplanowane schowki, skrytki i uchwyty na napoje
  • Cena

Volkswagen Transporter T6.1 2.0 TDI furgon — dane techniczne, wymiary, spalanie

Volkswagen Transporter T6.1 Furgon 2.0 TDI 150 KM MT

Silnik i napęd:

Układ i doładowanie: R4, turbo  
Rodzaj paliwa: olej napędowy  
Objętość skokowa: 1968 cm³  
Moc maksymalna: 150KM / 3250 obr./min.  
Moment maksymalny: 340 Nm / 1500 obr./min.  
Skrzynia biegów: 6-biegowa, manualna  
Typ napędu: przedni  

Masy i wymiary:

Masa własna: 1924 kg  
Ładowność: 876 kg  
Długość: 5304 mm  
Wysokość: 1990 mm  
Pojemność zbiornika paliwa: 70 l  
Wymiary przestrzeni ładunkowej i otworów (użyteczne):
Długosć: 276 cm  
Szerokość (podłoga): 292 cm  
Szerokość pomiędzy nadlokami: 120 cm  
Szerokość przy suficie: 142 cm  
Wysokość:  142 cm  
Szerokość otworu bocznego:  105 cm  
Wysokość otworu bocznego:  129 cm  
Szerokość otworu tylnego:  132/141 cm (dół/góra)  
Wysokosc otworu tylnego:  130 cm  
Zużycie paliwa (bez obciążenia):
Zużycie paliwa (miasto): 8,3 l/100 km
Zużycie paliwa (droga krajowa):

5,1 l/100 km 

Zużycie paliwa (140 km/h): 8,8 l/100 km 
Zużycie paliwa (mieszane): 7,6 l/100 km
Cena netto:
Nadwozie i napęd jak testowy: 108 500 zł  
Samochód testowy: 118 370  

Obserwuj nas na Instagramie:

Podziel się:

Przeczytaj także:

Ten artykuł nie ma jeszcze komentarzy

Pokaż wszystkie komentarze

Także w kategorii Testy samochodów:

Nowe Fordy Grand C-Max i S-Max - test, opinia, spalanie, cena Test: Škoda Superb Scout - kiedy kombi to za mało, a SUV to już za dużo Opel Zafira Tourer Cosmo 1.4 EcoFlex - dwie twarze [test autokult.pl] Nowa Mazda 3 zagląda do klasy premium nie tylko ceną Hot B War - preludium [test] Nowe Mitsubishi L200 oferuje mniej mocy, ale uważam, że to lepszy samochód Volkswagen Golf VI 1,4 TSI Highline - czas poznać prawdę [test autokult.pl] Toyota Prius Plug-in Hybrid po 10 dniach. Zobacz, ile zużyła paliwa i prądu po 1000 km BMW F30 335d xDrive M Sport - test Renault Fluence 2,0 Sport Way - wyścig kanapą [test autokult.pl] Nowy Ford Transit 2,2 TDCi Trend L3 H2 350 - test BMW 120d (F20) Sport Line - kompakt inny niż wszystkie [test autokult.pl]

Popularne w tym tygodniu:

Pierwsza jazda: Škoda Fabia 4. generacji – ma ogromną szansę powtórzyć sukces poprzednika Test: Škoda Octavia Combi RS iV - ekologiczno-sportowy kompromis nie do końca się sprawdził Pierwsza jazda: Opel Mokka e – już ładniej, ale teraz to bym chciał coś większego Test: Suzuki Across PHEV – lifting twarzy za 30 tys. zł Test: Ford Focus Hybrid 1.0 EcoBoost 155 KM - hybrydyzacja wyszła mu na zdrowie Test: Hyundai Santa Fe 1.6 T-GDI HEV 2WD - świetny wóz ze słabym punktem za 10 tys. zł Test: Renault Megane E-Tech Plug-in Hybrid - to nie mogło się udać Test: Smart EQ Fortwo – założenia były doskonałe, wykonanie i efekt już nieco gorsze