Od mającego 55 KM dostawczaka do kolosa, który prowadzi się jak osobówka.

Od mającego 55 KM dostawczaka do kolosa, który prowadzi się jak osobówka. (fot. Mateusz Lubczański)

Nazwa Sprinter ma już 25 lat. Dostawczaki Mercedesa mają jednak o wiele dłuższą historię

Pociągnij za dźwigienkę przy kierownicy. Poczekaj – w zależności od temperatury powietrza – kilkadziesiąt sekund. Kontrolka obok powinna zacząć się żarzyć, wskazując na rozgrzanie świec w jednostce Diesla. Teraz pociągnij mocniej i czekaj aż silnik zaskoczy. Gdy usłyszysz głośne chrząknięcie, a w lewym lusterku pojawi się chmura dymu, gratulacje – właśnie odpaliłeś Mercedesa L 319 sprzed ponad 50 lat.

L319 narodził się już po pojawieniu się na rynku kultowego transportera od Volkswagena, ale dał początek nie mniej interesującej rodzinie pojazdów dostawczych. Obecny stopień jej ewolucji to Sprinter, który prowadzi się jak osobówka, a w niektórych sytuacjach jest mądrzejszy od kierowcy.

L319 "nie klęka" nawet po latach

L319 na pewno nie prowadzi się jak typowy samochód osobowy. Niebieski Kastenwagen pożyczony z niemieckiego oddziału Mercedesa (tuż obok siedziby Lorinsera) ma sztywne osie, resory piórowe, a z tyłu — podwójne opony. Kabina umieszczona jest tuż nad silnikiem, który generuje zdumiewające 55 KM. Poza miejskimi uliczkami udaje się go nawet "rozbujać" do 80 km/h. To nie lada wyczyn.

Egzemplarz z 1967 roku wzbudza niemałe zainteresowanie na ulicach Stuttgartu, lecz wśród ekologów wywołuje popłoch – Mercedes radośnie pyrka ciemnymi spalinami. Jechałem za nim w "Kaczce" i myślałem, że wydech mojego auta jest nieszczelny i jadę zamroczony spalinami. Okazało się, że to wina L319.

Ach, "Kaczka"! W Polsce to doskonale znany samochód, który jeździł do momentu całkowitego przeżarcia go przez rdzę lub gdy właściciel postanowił przerobić go na kurnik czy inną ozdobę ogródka. To po prostu wspaniałe auto. Oczywiście, wybranie biegu przypomina losowanie lotto, sprzęgło łapie pod sam koniec, a silnik wydaje grzechot, pisk lub trzask w zależności od obrotów, ale doskonale da się wyczuć, że tutaj wszystko jest mechaniczne, proste, każdy element jest gotowy do ciężkiej pracy. Egzemplarz udostępniony przez Mercedesa jest już z końcówki produkcji. Ma radio Beckera i ładniejszą tapicerkę. Mógłbym takim cisnąć przez warszawskie korki.

Bremen van i Sprinter

Ale już Sprinter – pierwszy dostawczak Mercedesa, który doczekał się nazwy, a nie określenia cyfrowego – jest nieco inny. Zauważyć można zegary choćby z osobowego W124, drążek zmiany biegów przywołuje niezbyt skromne skojarzenia, a tapicerka przypomina o tym, że w latach 90. mieliśmy dostęp do naprawdę srogich narkotyków. Najważniejsze jest jednak uczucie, że to auto prowadzi się już bardziej jak osobówka, a nie jak kontener na śmieci. Jeździłem wersją wolnossącą o mocy 79 KM. Prędkość 60 km/h, osiągnąłem "na pusto", jadąc z górki.

Trudno uwierzyć, że pierwsze egzemplarze Sprintera mają już 25 lat.

Pierwszy Sprinter miał już hamulce tarczowe na każdej osi, ABS, jako pierwszy w segmencie miał też ESP od 2002 roku (choć było to po części spowodowane fikołkami Klasy A). Był też znany z ponadprzeciętnie słabego zabezpieczenia korozyjnego, ale mówiąc wprost — pokazał, że auto dostawcze może być cywilizowane i pożądane przez klientów. W Rosji Mercedes musiał przedłużyć produkcję kolejnej generacji, już pod nazwą "Classic", bowiem tak duże było zainteresowanie klientów. U nas, z racji norm emisji i bezpieczeństwa, to raczej niemożliwe.

Zobacz również: Mercedes stawia na elektryki. We Frankfurcie pokazał szeroką flotę aut

Obecna generacja potwierdza tylko, jak zmieniły się potrzeby klientów. Sprinter oferuje 1700 konfiguracji, doczekał się napędu na przód, jak i na cztery koła. Menadżerowie flot wiedzą, gdzie znajdują się ich auta, ile pozostało do serwisu, mają też podgląd na stan paliwa. Komunikacja z kierowcą odbywa się na poziomie aplikacji, a wszelkie trasy są rejestrowane. Nic więc nie umknie.

Test: Mercedes Sprinter furgon 314 CDI — jednak im prościej, tym lepiej

Mercedes Sprinter najnowszej generacji był już przeze mnie testowany dwa lata temu. Tym razem otrzymałem inną konfigurację, która pokazała, że…

To może się wydawać śmieszne dla osób, które "latają" tylko jednym busem, ale jest powodem, dla którego francusko-włoska konkurencja powinna coraz bardziej uważać na słupki sprzedaży. Mercedes we wrześniu zamykał podium najczęściej wybieranych samochodów dostawczych w Polsce, ale kto wie, co przyniosą kolejne miesiące?

Obserwuj nas na Instagramie:

Podziel się:

Przeczytaj także:

Także w kategorii Relacje:

Na przekór stereotypom. Jak Klaudia Konarska rozpaliła polski motorsport Mateusz Żuchowski i Zbyszek Urbański przyglądają się nowościom technologicznym Škody 33. GTI Treffen am Wörthersee - Škoda Citijet & Yeti Extreme [galeria] Widziałem odświeżonego Volkswagena Passata. Wygląda jak obecny, ale jest mądrzejszy Bydgoszcz Auto Moto Show 2011 [relacja Autokult.pl] 15 lat temu bezpieczeństwo oznaczało coś zupełnie innego. Sprawdziłem to na autodromie Škody Skoda Kamiq: nowy crossover Škody debiutuje w Genewie Mój pierwszy raz na Moto GP – ogłuchłem, oślepłem i oszalałem. Prawdziwi herosi jeżdżą w Klasie Królewskiej 50. Rajd Barbórka (2012) w obiektywie [relacja autokult.pl] IV runda OPP WST - Lap Race na lotnisku Ułęż [galeria] Frey's Mazda Classic Car Muzeum - podróż w czasie z największym na świecie kolekcjonerem aut japońskiej marki Kowabunga! Surfujemy na fali Porsche podczas Petro-Surf Festival

Popularne w tym tygodniu:

Twórcy nowego Mercedesa Klasy C tłumaczą się. Zapytałem ich o wszystko, czego w nim brakuje Passat i Golf jeszcze nie umrą, ale VW chce przyspieszyć elektryczno-cyfrową ewolucję nową strategią "Accelerate"