Volkswagen Caddy TGI na gaz ziemny: sprawdzamy, czy CNG to dobry wybór

Elektromobilnosć to przyszłość i nic na to nie poradzimy. Trzeba będzie się przestawić na auta na prąd i to całkiem niedługo. Jednak polska ustawa o elektromobilności stworzyła lukę, która pozwoli wciąż jeździć autami spalinowymi i to na tych samych zasadach co elektrycznymi. Tyle, że zasilanymi gazem ziemnym. Sprawdziłem, jak takie auto spisuje się na co dzień.

Paliwo CNG to w Polsce egzotyka. Volkswagen wchodzi w tę niszę z samochodami od podstaw przygotowanymi do takiego zasilania.

Paliwo CNG to w Polsce egzotyka. Volkswagen wchodzi w tę niszę z samochodami od podstaw przygotowanymi do takiego zasilania. (fot. Marcin Łobodziński)

Ten artykuł ma 2 strony:

Volkswagen Caddy Furgon 1.4 TGI — test,opinia

Gaz ziemny CNG to paliwo znane globalnie tak samo dobrze jak powszechne u nas LPG. Świat paliw alternatywnych jest podzielony, a z rozmów ze specjalistami od gazu wiem, że zawsze jedno z nich dominuje w konkretnym regionie. Są rynki, jak nasz, gdzie CNG to nisza, a LPG zna każdy. Są kraje, gdzie jest na odwrót.

Tak się składa, że u nas CNG to paliwo kojarzące się bardziej z domowymi instalacjami oraz autobusami miejskimi. Jednak nie od dziś samochody osobowe są fabrycznie i niefabrycznie wyposażane w instalacje CNG. Problem polega jedynie na tym, że zbiorniki są ciężkie i zajmują dużo przestrzeni. Jednak Volkswagen pokazuje, że nie musi tak być.

Dwa wskaźniki paliwa dla dwóch paliw

Fabryczna instalacja to za mało powiedziane

O Volkswagenie Caddy Furgon TGI powiedzieć, że ma fabryczną instalację CNG to za mało. To jest model wyprodukowany jako auto na CNG. Ma cztery zbiorniki na 26 kg gazu umieszczone w tylnej części nadwozia, pod podłogą przestrzeni ładunkowej. W taki sposób, że nie jest ona w żaden sposób ograniczona.

Odbyło się to jednak kosztem zbiornika na benzynę, który ma pojemność 13 l i pełni jedynie funkcję rezerwową. Wystarczy do dojechania do stacji CNG. I tu jest mały problem, bo takich stacji w Polsce mamy 23 i zlokalizowane są tylko w dużych miastach. Problemem może być też tankowanie, bo jeśli ustawi się kolejka aut, można tam spędzić nawet pół godziny. Na szczęście nie zdarza się to często.

Bardzo poprawnie zaprojektowana przestrzeń ładunkowa. Niczym się nie różni od innych wersji silnikowych.

Wracając do testowego samochodu, ma on też odpowiedni silnik. Jest to konstrukcja oparta na benzynowej jednostce 1.4 TSI, ale zmodyfikowana na potrzeby spalania CNG. Nawet ma swoją oddzielną nazwę – 1.4 TGI. Rozwija nieco mniej mocy niż benzynowy odpowiednik, bo 110 KM. Maksymalny moment obrotowy to 200 Nm.

Zobacz również: Przystanek Bieszczady - Skodą Karoq odkrywamy polską Alaskę

Jak się jeździ na CNG?

Poza tym, że na tablicy rozdzielczej są dwa wskaźniki poziomu paliwa, nie ma żadnych różnic. Pod tym od gazu jest kontrolka, która informuje o włączeniu instalacji CNG. A jest tak prawie zawsze, bo testując auto zimą, nierzadko w temperaturach poniżej zera, Caddy zawsze było uruchamiane na gazie.

Pozycja za kierownicą w Caddy jest przeciętna. Ja mam 180 cm wzrostu i wolałbym się jeszcze odsunąć w tył o 2-3 cm.

Jeśli chodzi o sam napęd, to nie ma prawie żadnych różnic w porównaniu z samochodem zasilanym benzyną. Przyspiesza płynnie, choć na pewno nie można powiedzieć, że ma zapas mocy. Jest jej tyle, ile potrzeba do normalnej jazdy, również z obciążeniem. Ładowność testowego auta to 705 kg, więc niczym nie odstaje od konkurencji. Do wyboru jest też większe Caddy Maxi z większą ładownością.

Samo prowadzenie jest jednak inne. Przede wszystkim czuć, że tył jest mocniej obciążony niż w typowych autach tej klasy. Inna sprawa, że gdy jedzie się bez ładunku, okazuje się to zaletą – jest lepszy rozkład masy. Gwałtowny skręt nie wywołuje natychmiastowej podsterowności, bardziej czuć pracę tylnej osi.

Pod maską trudno znaleźć ślady zasilania CNG.

Caddy TGI zaskoczył mnie natomiast zużyciem paliwa. Okazuje się bowiem niezłą alternatywą dla diesla, nawet bez tej całej otoczki dotyczącej ekologii. Jednak pod warunkiem, że ktoś diesla nie chce mieć, a benzynowa wersja jest za droga w utrzymaniu.

Średnie testowe spalanie CNG to 5,5 kg/100 km i to wcale nie przy leniwej jeździe. Bez większego problemu można zejść do 5 kg/100 km. Jak to się ma do spalania tradycyjnych paliw?

Tankowanie CNG jest podobne jak LPG. Problem w tym, że są tylko 23 stacje w Polsce.

Gaz CNG sprzedaje się w metrach sześciennych. 1 m³ gazu to 0,735 kg. Średnia cena w Polsce to ok. 3,8 zł/m³. Zatem 1 kg CNG kosztuje ok. 5,17 zł. Mniej więcej tyle co litr oleju napędowego. Spalanie też jest podobne do diesla. 5,5 kg/100 km to koszt przejechania 100 km na poziomie 28 zł.

Na autostradzie testowe Caddy bez obciążenia zużyło 6,5 kg gazu na 100 km, natomiast przy stałej prędkości 90 km/h tylko 4,0 kg/100 km. Poniżej tego wyniku nie dało się zejść na drodze krajowej, na której średnia prędkość przejazdu to 75 km/h. Spalanie w mieście to 6 kg/100 km.

Z zewnątrz tylko naklejki zdradzają z czym mamy do czynienia.

Taniej nie jest, ale…

CNG daje większe możliwości niż diesel, który będzie generował podobne koszty eksploatacji. Przede wszystkim to paliwo wpisano w ustawę o elektromobilności, dzięki czemu można skorzystać z niektórych przywilejów. Atutem może być więc jazda po mieście. Korzystanie z buspasów to – przynajmniej teoretycznie – szybsze dostawy. Innymi atutami mogą być dotarcie do stref czystego transportu czy bezpłatne parkowanie.

Realnie zakup Volkswagena Caddy TGI nie ma w Polsce jednak dużego sensu. Kosztuje 73 180 zł netto, czyli o 4880 zł więcej od 102-konnnego diesla 2.0 TDI oraz o 7940 zł od benzynowego 1.4 TSI o mocy 125 KM. Na długim dystansie może się zwrócić w stosunku do benzyniaka, ale nie do diesla. Dochodzi do tego problem z tankowaniem. Trudno więc uzasadnić (przynajmniej ekonomicznie) taki wybór.

Ogólna ocena7z 10

Plusy:

  • Koszty jazdy jak dieslem
  • Solidne wykonanie
  • Funkcjonalność wnętrza
  • Prowadzenie
  • Wyciszenie wnętrza

Minusy:

  • Wysoki koszt zakupu
  • Problem z tankowaniem

Kontynuuj czytanie na kolejnych stronach:

Podziel się:

Przeczytaj także:

Także w kategorii Testy samochodów:

Rajdowy Jaguar F-Type, czyli sztuka taplania się w błocie Mercedes-AMG C63 S po liftingu: muscle car nowej ery Peugeot 508 SW 2,0 HDI Allure - francuz w Bundeslidze? [test autokult.pl] Audi S7 Sportback TDI to jest dokładnie to, czego oczekiwałem. Tylko ten tylny zderzak... Volkswagen Golf Variant 1.4 TSI kontra Peugeot 308 SW 1.2 THP - porównanie kompaktowych kombi Mazda 2 świetnie wygląda. To nie koniec jej zalet Chevrolet Orlando 2,0D LT+ - rodzinny długodystansowiec [test autokult.pl] Nowy Jeep Grand Cherokee V6 3,0 CRD - test Honda CR-V Hybrid: elektryk na benzynę, czyli japoński następca diesla Škoda Octavia III 2,0 TDI DSG Elegance [test autokult.pl] Volkswagen Golf GTI TCR: dawka szaleństwa na pożegnanie modelu Renault Mégane GT220 - test

Popularne w tym tygodniu:

Toyota Yaris czwartej generacji. Najważniejsza jest hybryda Jeździłem toyotą 2000GT, AE86 i suprą mk IV. Teraz rozumiem korzenie GR supry Test Range Rovera Sport HST. Z nowym silnikiem wysuwa się na prowadzenie Volkswagen California 6.1: sprawdzam, co można robić z kamperem po sezonie Lexus UX kontra Mini Countryman i Range Rover Evoque: który hybrydowy crossover najlepszy do miasta? Jeździłem nowym Peugeotem 208. Oto 7 rzeczy, które musisz o nim wiedzieć